«

»

Sty 11 2015

Projekt „Nie święci garnki lepią… ginące zawody „

Projekt „Nie święci garnki lepią…”

w ramach działania Stowarzyszenia  „Szansa” finansowany ze środków UMiG Sztum

Od września do grudnia 2014 r. w naszej szkole był realizowany projekt ,,Nie święci garnki lepią…. Udział w nim brali uczniowie klasy IV e oraz kilkoro uczniów z klas piątych i szóstych zainteresowanych historią i osiągnięciami poprzednich pokoleń. Zajęcia dostarczały przede wszystkim doświadczeń, możliwości tworzenia , a przez to pozwalały kształtować wyobrażenia , jak niegdyś wyglądała praca rzemieślników, których wytwory mamy okazję podziwiać do dzisiaj, i z których osiągnięć wciąż korzystamy.

Dzieci wzięły udział w całodziennej wycieczce do Grodziska Owidz, gdzie   uczestniczyły w zajęciach pt. „Wehikuł czasu”. Pracowały w  grupach zadaniowych w/g wskazówek swoich przewodników – mistrzów. Miały możliwość usiąść przy kole garncarskim, krośnie tkackim , wybić monetę czy  wykuć mały przedmiot z żelaza. Poznały tajniki produkcji papieru, same obsługiwały sita i prasę, uzyskując niezwykłej struktury papier. Próbowały swych sił pisząc gęsim piórem czy rysikiem  na woskowej tabliczce. Musiały tez wykonać nieco zadań ?rycerskich?, wymagających sprytu i współpracy. Z tej wyprawy dzieci przywiozły sporo i przyjemnych wrażeń.

Szczególnym zainteresowaniem cieszył się cykl zajęć ceramicznych, bowiem tego dzieci nie mogły w domu spróbować.  Pod okiem fachowca- garncarza – wykonały  dzieła ceramiczne ? zaczęły od ugniatania bryły gliny, jej ręcznego formowania i ozdabiania wzorami. Po upływie wymaganego czasu związanego z wypalaniem szkliwiły swoje naczynka farbami, których specyfika polega na tym, że po kolejnym wypaleniu zmieniają kolor. Trzeba było wyobrazić sobie, jak będzie wyglądać kiedyś naczynie. Stąd zaskoczenie, gdy dzieci zobaczyły ponownie wypalone gliniaki.  W profesjonalnym  warsztacie ceramicznym ważne było koło garncarskie. Sprawne palce zanurzone w miękkiej glinie czasem  formowały  zamierzone kształty, a niekiedy przybierały zupełnie fantastyczne formy. Niektórzy urobili się – po same łokcie.  W sumie doświadczenia te dostarczyły sporo frajdy.

Nie mniejszy entuzjazmu wywołały  zajęcia , na których powstawały filcowe arcydziełka. I tu liczyły się fantazja, precyzja, sprawne posługiwanie się nożyczkami, igłą, nitką. Nie obyło się też bez przygotowania drobiazgów , ozdobionych motywami świątecznymi, które można było wykorzystać jako podarunki dla bliskich.

Ginące  stare  zawody wzbudziły ogromną ciekawość, ale  także zdziwienie, że wciąż jest wielu pasjonatów zajmujących się wytwarzaniem przedmiotów jak niegdyś  w manufakturze.

Mierzenie się z wyzwaniami „rzemieślniczymi” wymagały chęci, wytrwałości i cierpliwości, ale osiągnięte efekty dały radość i satysfakcję. Jednocześnie budowały przekonanie, że  każdy, jeśli chce i próbuje, to potrafi wiele zdziałać, stworzyć, wymyśleć.